Menu Zamknij

Geospiza septentrionalis

Bardzo proszę, najprawdziwszy wampir.

Słuchajcie, no czasem może pisałam wam rzeczy nie do końca prawdziwe. Może umniejszałam, wyolbrzymiałam, antropomorfizowałam. Ale tutaj nie muszę się w żaden sposób gimnastykować, życie samo pisze najlepsze historie. Lub inaczej – ewolucja sama oferuje nam najlepsze gatunki.

Geospiza septentrionalis (wcześniej zaliczany jako podgatunek Geospiza difficilis) to jedna z tak zwanych zięb Darwina. Zięby Darwina to grupa różnych gatunków ptaków, które są do siebie wizualnie dosyć podobne i wywodzą się od wspólnego przodka. W wyniku ewolucji zajmują one jednak odrobinę inne miejsca w ekosystemie, zależnie od rodzaju spożywanego pokarmu. Poszczególne gatunki mają mniej lub bardziej przystosowane do swojego odżywiania dzioby. Ale dziób przystosowany do picia krwi? To dopiero zwrot akcji!

Nasz dzisiejszy, cudnie czarnopióry gość zamieszkuje właściwie wyłącznie dwie malutkie wyspy w archipelagu Galapagos – są to wyspa Wolf i wyspa Darwin. Podczas gdy nie będzie miał na nich większego problemu ze znalezieniem pożywienia (nasion i bezkręgowców) gorzej wygląda kwestia wody. Oczywiście, w teorii ten niewielki ptaszek żyje na wyspie i wody ma pod dostatkiem; nie napije się jednak takim słonym trunkiem. Ale wiecie, jaki trunek jest słodki? Krew.

W celu uzupełniania swojej diety nasza „wampirza zięba” skieruje się do innych mieszkańców swoich wysp, dokładniej głuptaków. Głuptaki to spore, smukłe ptaki tworzące kolonie lęgowe na wybrzeżach licznych wysp, między innymi w archipelagu Galapagos. Wydaje się, że mieszkając tam chyba niezbyt przejmują się swoimi wampirami. I to jest dziwne! Taki Geospiza septentrionalis musi bowiem trochę posiedzieć na głuptaku i fizycznie dodziobać się do krwi! To nie jest żadna relacja polegająca na jakimś okazyjnym spożywaniu resztek czy korzystaniu z okazji, ale aktywny proces z wykorzystaniem ostrego dzioba.

Oczywiście nie jest to dla owych głuptaków śmiertelny zabieg, taka zięba to tylko troszeczkę się tak poczęstuje, tak odrobinkę. Każdy chyba zasługuje na taki przyjemny, bezalkoholowy napój po ciężkim dniu.

Autor: Andrés León-Reyes

Opublikowany wPtaki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *