Menu Zamknij

Kryptolebias – Strumieniak

Dzisiaj zacznijmy sobie od konceptu ryby.

Raczej każdy z was zdaje sobie sprawę, jak działają ryby – w wodzie słodkiej lub słonej. Ten ostatni element jest dość ważny, bo chociaż zdarzają się przeprowadzkowe wariaty (łososie na przykład), ale dzisiaj nie o nich. Dzisiaj o stworzeniu, które jakoś żadnym z wymienionych środowisk nie może się zadowolić. Dodajmy sobie jeszcze jednak coś o lasach namorzynowych.

To formacje roślinne, które już parę razy się gdzieś tam pojawiały w moich wpisach; ale dla przypomienia: to takie lasy na płyciznach morskich. Słonej wody się nie boją, ba, skutecznie potrafią nawet ograniczać zimne prądy morskie. I właśnie z zasoleniem nasz strumieniak radzi sobie równie dobrze, jak i nie lepiej. Nie dość, że to niewielka, kilkucentymetrowa rybka, która zasoleniu ziemskich oceanów wychodzi naprzeciw; to dodatkowo nie straszne jej nawet bycie poza wodą.

Spryciara potrafi wytrzymać na powietrzu nawet kilkadziesiąt dni. Oddycha wtedy wilgotną skórą, kryjąc się w naruszonych przez owady drzewach i wyjątkowo niezachwycających kałużach. W celu takich podróży wpełza (lub wpływa) właśnie w strumienie i ujścia rzek. I zupełnie bezczelnie, jak nie ryba, wypełza sobie na ląd i podskakuje wesoło w błotku.

Odważnie nawet ikrę składa na terenach, których okresowo może brakować wody. Jajeczka są jednak równie twarde co rodzice, rozwijają się zadowolone i wykluwają dopiero, gdy poczują wodę.

No ale gdybyście uważali, że dzisiejsza ryba nie jest dostatecznie odjechana to oznajmiam wam coś więcej. Kryptolebias to rodzaj należący do gatunków hermafrodytycznych – osobniki posiadają wówczas układ rozrodczy zarówno męski, jak i żeński. Z takim szczególikiem, że takie zupełnie „zwyczajne” samice to najprawdopodobniej nie występują. A samce to zaledwie dwadzieścia kilka procent populacji. Organizmy hermafrodytyczne nie mają jednak z tym problemu i potrafią swobodnie zapładniać się samodzielnie

Zdolne bestie.

Autor: Vassil, Wikimedia Commons

Opublikowany wRyby

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *